![]() | Marcin Libicki o aktach IPNw Wydarzeniach i Opiniach TVP PoznańPoznań, 29 grudnia 2003 Szanse i zagrożenia. Kolejny głos w sprawie stosunków polsko-niemieckich. W dniu 29 grudnia ukazały się w Głosie Wielkopolskim obszerne fragmenty listu posła Marcina Libickiego w sprawie stosunków polsko-niemieckich. czytaj pełny tekst listu...
Głos Wielkopolski, 24 grudnia 2003 ZaPiSali poprawkę Kolej to przedsiębiorstwo, które powinno dawać dochód, ale i szkielet, na którym opiera się funkcjonowanie społeczeństwa – mówił podczas wtorkowej konferencji prasowej w Poznaniu Marcin Libicki, poseł PiS(...) czytaj cały artykuł... czytaj pełny tekst oświadczenia polityków PiS...
Gazeta Wyborcza, 23 grudnia 2003 Parlament Europejski. PiS skręca w prawo. PiS przesuwa się na prawo w Parlamencie Europejskim: dołączył do Unii na Rzecz Europy Narodów. czytaj cały artykuł...
Strasbourg, 16 grudnia 2003 Czyżby zemsta za sprzeciw w sprawie konstytucji? Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Szwecja, Holandia i Austria przedstawiły Komisji Europejskiej stanowisko dotyczące redukcji budżetu Unii Europejskiej. Polscy Obserwatorzy w Parlamencie Europejskim afiliowani przy Klubie EPP-ED (należy do nich m.in. poseł Marcin Libicki) wydali oświadczenie w tej sprawie, piętnujące takie stanowisko sześciu krajów członkowskich UE. Wygląda na to, że działania „szóstki” są próbą odwetu na Polsce za „niepokorne” stanowisko w sprawie konstytucji UE i stanowią narzędzie politycznego nacisku. czytaj tekst oświadczenia...
Gazeta Poznańska, 15 grudnia 2003 Polska pokazała siłę. W zgodnej opinii większości polityków pokazaliśmy, że nie będziemy członkiem drugiej kategorii. Sukces polskiej dyplomacji. Marcin Libicki (poseł PiS): Uważam, że polska strona odniosła sukces. Po pierwsze – pokazaliśmy, że możemy wpływać na Europę. To Polska zdecydowała, że konstytucja europejska musi wyglądać inaczej. Po drugie – ta sytuacja udowodniła, że opozycja i opinia publiczna potrafiły wywrzeć właściwy wpływ na polską delegację, która jeszcze kilka miesięcy temu uważała, że konstytucja jest do przyjęcia.
Gazeta Poznańska, 13 grudnia 2003 Bez kompromisu? Nie szkodzi! Rozmowa z Marcinem Libickim, wiceprzewodniczącym delegacji polskiej do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, członkiem obserwatorem przy Parlamencie Europejskim Czy warto „umierać” za Niceę? Warto. System głosowania zaakceptowany w trakcie szczytu nicejskiego jest dla Polski korzystny. Propozycja podwójnego głosowania faworyzuje państwa wielkiej czwórki, które w zasadzie same będą mogły rządzić Unią. To dla polskiej strony nie do przyjęcia. Nową propozycję określiłbym jako błazenadę. Trzy lata temu przyjęto konkretne rozwiązania, a teraz się z nich rezygnuje, nie sprawdzając ich nawet w praktyce. czytaj więcej...
Gazeta Poznańska, 10 grudnia 2003 Kontrola na wniosek NIK sprawdza Kulczyków Kontrola Najwyższej Izby Kontroli w sprawie zakupu przez firmę Fortis Grażyny Kulczyk miejskich gruntów obok Starego Browaru trwa od poniedziałku. Kontrolę rozpoczęto na wniosek posła Prawa i Sprawiedliwości, Marcina Libickiego, który złożył on w Poznańskiej Delegaturze NIK 20 listopada. czytaj więcej...
Głos Wielkopolski, 8 grudnia 2003 Z Wielkopolski do europarlamentu (...) Naturalnym liderem listy PiS wydaje się Marcin Libicki, mający wieloletnie doświadczenie w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy. Obecnie jest także polskim obserwatorem w Parlamencie Europejskim (...)
Bruksela, 4 grudnia 2003 Nie będzie unijnych pieniędzy na badania na ludzkich embrionach Z wielkim zadowoleniem przyjmujemy fakt, że Unia Europejska odstąpiła od pomysłu finansowania badań nad komórkami macierzystymi pochodzącymi z ludzkich embrionów. W obliczu braku zgody wielu państw na takie badania, decyzji o ich finansowaniu z budżetu UE nie podjęto. Jest to wielki sukces obrońców ludzkiej godności i ludzkiego życia. Przypominamy, że poseł Marcin Libicki – polski obserwator w Parlamencie Europejskim ma swój udział w tym sukcesie. Od początku przeciwstawiał się tego rodzaju badaniom. Razem z dr Peterem Liese, deputowanym do PE przeprowadził akcję wysyłania przez polityków europejskich (także z Polski) listów protestacyjnych najpierw do Komisji Europejskiej, a następnie do Rady Unii Europejskiej. Ponadto poseł Libicki, jako członek-obserwator Komisji Przemysłu, Handlu Zewnętrznego, Badań i Energii w Parlamencie Europejskim wielokrotnie wspierał w swych wypowiedziach na forum tejże Komisji wnioski dr Petera Liese o nie finansowanie z budżetu UE badań na komórkach pochodzących z ludzkich embrionów.
Poznań, 2 grudnia 2003 NIK na wniosek posła Libickiego zbada sprawę gruntów Pismem z dnia 2 grudnia 2003 dyrektor Poznańskiej Delegatury Najwyższej Izby Kontroli Joanna Pelc poinformowała posła Marcina Libickiego, że w odpowiedzi na jego wniosek, NIK przeprowadzi kontrolę w sprawie zakupu przez spółkę Fortis Pani Grażyny Kulczyk gruntów w centrum Poznania. Przypominamy, że chodzi o zbadanie zarówno pod kątem zgodności z prawem, jak też pod kątem zarzutów o niegospodarność w związku ze sprzedażą przez Miasto Poznań 1,5 ha gruntu pomiędzy ulicami Kościuszki, Ratajczaka i Ogrodową (obok tzw. Starego Browaru) spółce Fortis. Zgodnie z decyzją właściwego wiceprezesa NIK kontrolę przeprowadzi Delegatura Zielonogórska Najwyższej Izby Kontroli.
Życie Warszawy, 1 grudnia 2003 Z Opatrznością do Europy Pierwsza Msza w Świątyni Opatrzności Bożej zostanie odprawiona dzień po wejściu Polski do UE – zapowiada kard. Józef Glemp. Mimo kłopotów finansowych i spowolnienia prac, prymas wierzy, że stan surowy będzie gotowy wiosną 2005 r (...) Marcin Libicki (poseł PiS): Pomysł Księdza Prymasa, by pierwszą Mszę w świątyni odprawić w momencie wejścia Polski do Unii jest mi bardzo bliski. czytaj więcej...
Nasza Polska, 25 listopada 2003 Zgodnie z prawem, ale... Biegły powołany przez Komisję Rewizyjną Rady Miasta Poznania stwierdził, że 1,5 ha gruntu w centrum Poznania Kulczykowie kupili zbyt tanio(...) Na zwołanej konferencji prasowej Marcin Libicki, poznański poseł Prawa i Sprawiedliwości, poinformował dziennikarzy, iż złoży wniosek o zbadanie sprawy do poznańskiej delegatury NIK-u: -Najpierw trzeba było zmienić plan zagospodarowania przestrzennego, a dopiero później ogłaszać przetarg na sprzedaż gruntu – dodał Libicki. czytaj więcej...
Poznań, 17 listopada 2003 Poznański PiS chce wyjaśnienia sprawy sprzedaży gruntów w centrum Poznania spółce Fortis W ostatnich miesiącach opinię publiczną Poznania i całej Polski porusza kwestia transakcji zawartej między miastem Poznań a spółką Fortis Pani Grażyny Kulczyk. Sprawa dotyczy sprzedaży przez Miasto Poznań ok. 1,5 ha terenów położonych pomiędzy ulicami Kościuszki, Ratajczaka i Ogrodowej, obok tzw. Starego Browaru i Parku im. J.H. Dąbrowskiego. czytaj pełny tekst oświadczenia polityków PiS...
Bruksela, 10-11 listopada 2003 Nie zabijajcie chorych z zespołem Downa! Marcin Libicki: W dniach 10-11 listopada br., jako członek Delegacji Polskich Obserwatorów w Parlamencie Europejskim uczestniczyłem we wspólnym posiedzeniu Komisji Zatrudnienia i Spraw Społecznych Parlamentu Europejskiego (Committee on Employment and Social Affairs) oraz tzw. „Parlamentu Osób Niepełnosprawnych”. W trakcie posiedzenia wywiązała się ożywiona debata, w której zabierali głos zarówno członkowie Parlamentu Europejskiego, jak i przedstawiciele organizacji osób niepełnosprawnych. W swoim niezwykle dramatycznym wystąpieniu chora na tzw. zespół Downa Pani Andrea Halder z Niemiec (Europejskie Stowarzyszenie Osób z Zespołem Downa) zaapelowała o zaniechanie dokonywania aborcji na dzieciach, u których odkryto zespół Downa w fazie prenatalnej. czytaj więcej...
TVP 3 Poznań, 4 listopada 2003 PiS o ustawie samorządowej Przyjęty przez Sejm i znajdujący się w Senacie projekt ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego mógłby się przyczynić do wzrostu siły samorządów w Polsce, ale zawarto w nim rozwiązania niekorzystne. Tak uważają członkowie Prawa i Sprawiedliwości w Wielkopolsce. - video -
Poznań, 3 listopada 2003 Poznański PiS krytycznie o nowej ustawie o finansowaniu jednostek samorządu terytorialnego Podczas zorganizowanej w Biurze Poselskim Marcina Libickiego w Poznaniu konferencji prasowej dotyczącej Ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego poznańscy politycy Prawa i Sprawiedliwości krytycznie odnieśli do niektórych zapisów ustawy. W konferencji udział wzięli: Poseł Marcin Libicki – polski obserwator w Parlamencie Europejskim, Wiceprzewodniczący Polskiej Delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, a także Przewodniczący Rady Miasta Poznania Przemysław Alexandrowicz oraz Przewodniczący Komisji Budżetowej Sejmiku Województwa Wielkopolskiego Zbigniew Czerwiński. czytaj pełny tekst oświadczenia polityków PiS...
Poznań, 24 października 2003 Konferencja prasowa nt. stosunków polsko-niemieckich W piątek 24 października br. poseł Marcin Libicki zorganizował w swoim biurze poselskim w Poznaniu konferencję prasową, podczas której zaprezentował poznańskim mediom uchwałę Rady Politycznej PiS dot. problemów w stosunkach polsko-niemieckich. Więcej na temat uchwały poniżej.
Łódź, 18-19 października 2003 Uchwała Rady Politycznej PiS ws. stosunków polsko-niemieckich Obradująca w dniach 18-19 bm. w Łodzi Rada Polityczna PiS podjęła uchwałę W sprawie poważnych problemów, jakie mają dziś miejsce w stosunkach polsko-niemieckich, w której w sposób krytyczny odniosła się do narastającego zjawiska niemieckiego rewizjonizmu historycznego. czytaj tekst uchwały...
PAP, 15 października 2003 Wniosek do prokuratury obciąża Sobotkę na dwa sposoby Zawarte we wniosku prokuratury do Sejmu informacje obciążają b. wiceministra spraw wewnętrznych Zbigniewa Sobotkę na dwa sposoby - powiedział w środę PAP Marcin Libicki (PiS), który jako członek sejmowej komisji regulaminowej zapoznał się z tym wnioskiem.więcej...
Onet.pl, 14 października 2003 Spada poparcie dla SLD i PO Gdyby wybory parlamentarne odbywały się w październiku, SLD uzyskałaby 19 proc. (o 2 pkt proc. mniej niż we wrześniu). Na drugim miejscu pozostałoby PiS – 18 proc. Dalej PO – 17 proc. – wynika z sondażu CBOS. Na dalszych miejscach z identycznym wynikiem 10 proc. uplasowały się LPR, PSL oraz Samoobrona. 5 proc. uzyskała UP. Inne partie nie przekroczyły 5 proc. progu wyborczego.
Newsweek, 12 października 2003 Zagrozić Niemcom wojną na centra Marcin Libicki (Poseł PiS, wiceprzewodniczący Delegacji Polskiej do Zgromadzenia Parlamentarnego rady Europy): Trzeba założyć centrum niemieckich zbrodni na Polakach. Takie centrum powinno powstać w Poznaniu, w dawnym zamku cesarskim. Tam moglibyśmy Niemcom przypomnieć słowa Fryderyka Wielkiego, że „trzeba się pozbyć polskiej hołoty”, albo Bismarcka, że „trzeba bić Polaków tak, aby odechciało im się żyć”. Trzeba pokazać np. zamordowanie 200 tys. cywilów w powstaniu warszawskim. Jeżeli Niemcy chcą mieć wojnę na centra, to będą ją mięli. To jeden ze sposobów, w jaki możemy dziś wywierać nacisk na Niemców. Dziś wszyscy Polacy zaangażowani w politykę zagraniczną powinni na Niemców wywierać maksymalną presję, bo moim zdaniem sprawa budowy centrum wcale nie jest jeszcze przesądzona. Mamy różne instrumenty nacisku – np. możemy wykorzystać fakt, że Niemcy chcą odgrywać w UE wiodącą rolę. Tu jest pole do negocjacji – czy będziemy ich popierać w Europie, czy też wszelkimi siłami zwalczać.
Strasbourg, 24 września 2003 Krytycznie o stanowisku Parlamentu Europejskiego Marcin Libicki – poznański poseł PiS oraz członek Polskiej Delegacji Obserwatorów w Parlamencie Europejskim krytycznie odniósł się do decyzji, jaką w dniu dzisiejszym, tj. 24 września 2003 podjął Parlament Europejski. Podczas dzisiejszego posiedzenia w Strasbourgu Parlament Europejski dyskutował raport dotyczący projektu „Traktatu ustanawiającego Konstytucję dla Europy”, a następnie uchwalił dotyczącą Traktatu opinię. Wśród wielu punktów opinii znajdowało się również stanowisko dotyczące wartości, na których ma się oprzeć przyszła zjednoczona Europa. Ze względu na to, iż autor raportu Jose Maria Gil-Robles pominął jakiekolwiek odniesienie do chrześcijaństwa, stosowną poprawkę wniosła Grupa Europejskiej Partii Ludowej EPP-ED (frakcja chadecka grupująca m.in. polskich obserwatorów z PiS, PO, PSL, SKL, Bloku Senat 2001). W godzinach południowych odbyło się głosowanie, w którym zgłoszona przez chrześcijańskich demokratów poprawka przepadła wyraźną większością głosów – za odniesieniem do chrześcijaństwa w Konstytucji Europejskiej głosowało 211 deputowanych (głównie EPP-ED), przeciw 283, wstrzymało się 15 (przypominamy, że w PE zasiada 626 deputowanych). Decyzja PE w tym przypadku ma charakter jedynie opiniodawczy. Opinia ta została przyjęta jako stanowisko Parlamentu Europejskiego w kontekście rozpoczynającej się wkrótce konferencji międzyrządowej w Rzymie i nie ma mocy obowiązującej. Ostateczny kształt Traktatu Konstytucyjnego zostanie przyjęty przez rządy wszystkich 25 państw, które od 1 maja 2004 będą tworzyły Unię Europejską i wejdzie w życie dopiero po jednomyślnym ratyfikowaniu go przez wszystkie 25 krajów. Przypomnijmy, że PiS opowiada się za referendalną drogą ratyfikacji Traktatu w Polsce.
Gazeta Poznańska, 22 września 2003 Nie jesteśmy gotowi Fundusze unijne nie gwarantują sukcesu, ale mogą się do niego przyczynić. Warunkiem tego jest pełne wykorzystanie możliwości, jakie nam oferują. Tymczasem wiedza o funduszach europejskich jest w Polsce ograniczona. O funduszach unijnych dla Polski i Wielkopolski mówili wczoraj działacze poznańskiego „Prawa i Sprawiedliwości". Członek delegacji polskich obserwatorów w Parlamencie Europejskim, poseł Marcin Libicki uważa, że obecnie mamy do czynienia z bardzo ograniczoną wiedzą dotycząca możliwości absorpcji środków z funduszy unijnych. Zdaniem działaczy PiS samorządy, gospodarstwa rolne i przedsiębiorstwa nie są gotowe do ubiegania się o dotacje z Unii. Stan przygotowania administracji rządowej w zakresie tzw. systemu monitorowania wydatkowania środków z funduszy strukturalnych jest fatalny. Może to znacznie ograniczyć realne możliwości absorpcyjne Polski. Potencjalni odbiorcy dotacji wykazują kompletną nieznajomość procedur wypełniania i składania wniosków o dofinansowanie z funduszy europejskich. Działacze PiS uważają, że to rezultat złej kampanii informacyjnej i mitów związanych z procedurą wnioskową. W latach 2004-2006 Wielkopolska może otrzymać tylko z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego i Europejskiego Funduszu Społecznego 189,6 mln euro. Oba dają szczególnie duże możliwości samorządom. Dlatego działacze PiS zaapelowali do administracji państwowej o monitorowanie wykorzystania unijnych pieniędzy. Do samorządów natomiast o pełną mobilizację w kierunku ich wykorzystania.
Poznań, 21 września 2003 Stracone pieniądze? Wielkopolska ma szansę na uzyskanie sporych pieniędzy z różnych funduszy unijnych. Niestety, nie jesteśmy do tego przygotowani - przekonywali na konferencji prasowej członkowie Prawa i Sprawiedliwości. Według wielkopolskiego PiS-u nie jesteśmy też gotowi do sięgnięcia po pieniądze, które możemy dostać po wstąpieniu do Unii Europejskiej. Do wzięcia jest prawie 200 milionów euro z funduszy strukturalnych i wiele pieniędzy na duże projekty z funduszu spójności. Dzięki funduszom z Unii w naszym regionie mogły by się znaleźć pieniądze na nowe miejsca pracy, nowe drogi czy też na ochronę środowiska. Politycy PiS zaapelowali do władz oraz mediów o propagowanie wiedzy o możliwości uzyskania dotacji. W konferencji udział wzięli: Poseł Marcin Libicki, Przewodniczący Komisji Budżetowej Sejmiku Wojewódzkiego Radny Zbigniew Czerwiński oraz działacze Stowarzyszenia Młodzi Konserwatyści. (na podst. Teleskop – TVP3)
Gazeta Poznańska, 18 września 2003 W cztery oczy z Marcinem Libickim nt. debaty o „Centrum przeciw wypędzeniom” Brał pan udział w debacie - poświęconej projektowi Centrum przeciwko Wypędzeniom. Ze strony niemieckiej uczestniczyli w niej: Erika Steinbach – szefowa Związku Wypędzonych, posłowie do Bundestagu, publicystka Helga Hirsch. - Panelistów ze strony polskiej było czterech, w tym aż dwóch z Poznania - prof. Anna Wolff-Powęska, dyrektor Instytutu Zachodniego i ja. Dyskutowali: publicyści, dyplomaci, historycy i dziennikarze z kilku krajów. To były trudne rozmowy o wspólnej historii obu narodów. - Dyskusji towarzyszyły ogromne emocje. Po wieloletnim wysiłku unormowania stosunków polsko - niemieckich, okazało się, że nie udało się to do końca. Czy forsowanie idei Centrum ma pomóc Steinbach w karierze politycznej? - Można obawiać się, że to coś poważniejszego, niebezpiecznego. Tym bardziej, że nie wahają się poprzeć tego pomysłu politycy z pierwszego rzędu np. premier Bawarii. Możliwe jest zawieszenie projektu o co apelował marszałek Tusk? - Jesteśmy dziś równoprawnym uczestnikiem życia politycznego w Europie - nasz rząd, dyplomaci muszą zrobić wszystko, by tak się stało. Gdyby miał być to kolejny instytut badawczy, nie byłoby problemu - ale nie centrum propagandowe. Rozwiązaniem byłoby centrum poświęcone wszystkim wypędzonym w Europie? - Nie bo nie można nawet stawiać na równi cierpień wszystkich wypędzonych. Może ewentualnie: centrum ofiar totalitaryzmów. A jeśli Centrum powstanie? - Jeśli takie będzie życzenie Niemców, za każdym razem wchodząc na trybuny europejskie powinniśmy wówczas podkreślać ich odpowiedzialność za popełnione zbrodnie Wielu polityków niemieckich nie chce Centrum - są świadomi, że same dyskusje nad projektem już nam zaszkodziły. -I to bardzo. Rany się zagoją, blizny zostaną na długie lata.
Rzeczpospolita, 17 września 2003 Debata o tzw. „Centrum przeciw wypędzeniom”. Marcin Libicki, poseł Prawa i Sprawiedliwości: (Krzyżowa to było myślenie na wyrost) Ja również nie przypuszczałem, że będę kiedyś musiał brać udział w tego typu debacie i mam tu na myśli całą europejską debatę na temat Centrum. Uważam, że podniesienie krzywd niemieckich w czasie drugiej wojny w debacie publicznej, społecznej, politycznej, edukacyjnej jest w najwyższym stopniu niewłaściwe. Tak się nie robi. To jest dokładnie tak, i muszę tu dość silnie powiedzieć, jakby zbrodniarz obnosił się z ranami, z zadrapaniami, zadanymi mu przez ofiarę. Oczywiście kryminolodzy mogą się zastanawiać, jakie rany ofiary zadają napastnikowi. Co innego jednak naukowe badanie, dokumentacja, a co innego propaganda polityczna, która prowadzi do relatywizacji. Powołanie centrum dokumentacyjnego, które będzie spisywać wszystko, co się stało z przesiedlonymi, jaki byt ich los, jest zupełnie uzasadnione. Takich instytutów w Niemczech jest już sześć. Jeżeli fundacja chce powołać jeszcze jeden instytut, nie mamy nic przeciwko temu. Ale zostało wyraźnie powiedziane, że to nie ma być instytut badawczy, ale centrum propagandowe i edukacyjne, które ma uświadamiać niemieckie krzywdy. A więc badania naukowe - tak, centrum propagandowe - absolutnie nie. Wydawało się, że te rowy między narodami zostały już zasypane. Ze strony polskiej był w tym kierunku wielki wysiłek. Reprezentanci narodu polskiego, biskupi, w 1965 roku zadeklarowali przebaczenie i zwrócili się o to, by przebaczyć nawet nasz gniew wobec Niemców. To było wówczas dla nas bardzo poważne doświadczenie, list biskupów polskich do niemieckich. Ale przyjęliśmy go do naszej świadomości i uznaliśmy, że powinien kształtować nasze wyobrażenie o stosunkach polsko-niemieckich. W latach 70. usłyszałem wypowiedź Jana Józefa Lipskiego, że powinniśmy patrzeć na Zachód jako naszego sojusznika, a symbolem stosunków polsko-niemieckich powinna być bitwa pod Legnicą, gdzie rycerstwo polskie wspólnie z niemieckim powstrzymało nawałę ze Wschodu. To był pewien drogowskaz, gdzie w perspektywie historii mamy umieścić tę straszliwą drugą wojnę. Ci, którzy odwołują się do Krzyżowej, uważają, że opór wobec hitleryzmu może jakoś rehabilitować naród niemiecki. Niestety, dziś widać, że to było myślenie na wyrost.
Głos Wielkopolski, 16 września 2003 Pamięć rozdrapująca rany Poseł PiS Marcin Libicki: — Nie powinno powstać centrum wysiedleń, zwłaszcza gdyby miało uwzględniać tylko wysiedlonych Niemców. Pokazywanie krzywd niemieckich byłoby tym samym, co zwracanie uwagi na zadrapania, jakie odniósł gwałciciel podczas napaści na swą ofiarę. Sprawa wysiedleń, tak jak inne zdarzenia z przeszłości, powinna być badana przez historyków. Jest jednak zasadnicza różnica pomiędzy instytutem naukowym, który obiektywnie bada wszystkie okoliczności wydarzeń historycznych, a centrum propagandowym, które ma pokazywać cierpienia poniesione przez gwałciciela. Niemcy zadali gwałt całej Europie. Zrobił to Hitler z poparciem przytłaczającej części narodu niemieckiego. My chcieliśmy potraktować tę sprawę jako przeszłość, wielokrotnie wyciągaliśmy do Niemców rękę, co zapoczątkowali polscy biskupi w listopadzie 1965 roku. Powtarzaliśmy, że mimo iż byliśmy ofiarą wojny, chcemy w zgodzie żyć obok Niemców we wspólnej Europie. Tymczasem dziś główna partią Niemiec, najlepiej wypadająca w sondażach, ustami swej członkini Eriki Steinbach i przewodniczącej Angeli Merkel, uznaje że trzeba przedstawiać krzywdy doznane przez gwałciciela. Na to nie może być zgody. Nie przekonuje mnie także propozycja utworzenia centrum wysiedleń poza Niemcami, na przykład na Bałkanach, które miałoby objąć cały okres powojenny. Niby dlaczego tylko ten okres, dlaczego cezurą ma być rok 1945? Polacy byli przecież wysiedlani z naszych najdalszych Kresów Wschodnich po rewolucji bolszewickiej z 1917 roku. Jeżeli ktoś chce pokazać martyrologię ludów Europy przez minione tysiąc lat, to proszę bardzo, ale właściwie po co? Od tego są instytuty badawcze, placówki naukowe. Natomiast niemieckie centrum wysiedlonych byłoby instytucją dydaktyczno-propagandową, która doprowadziłaby do zmieszania i zrównania ofiar z ich katami.
Głos Wielkopolski , 9 września 2003 Kiepskie tłumaczenie Pat Cox o wypędzeniach Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Pat Cox spotkał się z reprezentacją polskich obserwatorów w PE. Swoją kontrowersyjną wypowiedź o wypędzeniach tłumaczył nieporozumieniem przy przekładaniu jego wystąpienia. Przeciwko wypowiedzi Pata Coxa, który podczas zjazdu Niemców Sudeckich powojenne wypędzenia nazwał „niesprawiedliwością", uznając je za bezprawne, zaprotestowali kilka dni temu polscy deputowani-obserwatorzy, skupieni w Europarlamencie w grupie chadeckiej. W poniedziałek Pat Cox spotkał się z przedstawicielami sygnatariuszy listu protestacyjnego. — Pan przewodniczący wyjaśniał, że nieporozumienie związane z jego wypowiedzią wynikało z nieścisłego tłumaczenia kontekstu jego przemówienia — relacjonuje poznański poseł PiS Marcin Libicki, uczestnik poniedziałkowego spotkania. — Pat Cox zapewnił, że nie kwestionuje legalności przesiedleń ludności niemieckiej na podstawie decyzji z Poczdamu oraz zmian własnościowych, które były pochodną tych przesiedleń. Przewodniczący Parlamentu Europejskiego prześle wkrótce pisemną odpowiedź autorom polskiego listu. 17 września Pat Cox będzie gościł w Polsce. Wczoraj wyraził nadzieję, że do tego czasu nieporozumienie wokół jego wypowiedzi zostanie całkowicie wyjaśnione.
Rzeczpospolita, 9 września 2003 Polski protest przyniósł sukces. Krzywda, a nie bezprawie. Pat Cox, przewodniczący Parlamentu Europejskiego, zapewnił wczoraj w Brukseli polskich parlamentarzystów, że nigdy nie nazwał powojennego wysiedlenia Niemców z naszych ziem zachodnich „bezprawiem". - To błąd językowy - przekonywał. Wczorajsze spotkanie u Pata Coksa było efektem listu, o którym „Rzeczpospolita" pisała 4 września. Polscy obserwatorzy przy Parlamencie w Strasburgu, skupieni w jego chadeckiej frakcji – Europejskiej Partii Ludowej (PO, PiS, PSL, Blok Senat 2001) z oburzeniem zareagowali na wystąpienie Coksa, transmitowane podczas 54. Zjazdu Niemców Sudeckich w Augsburgu jeszcze przed wakacjami, 8 czerwca. Irlandczyk powiedział wtedy, że „powojenne wypędzenie Niemców i Węgrów było wielkim bezprawiem". Zdaniem polskich parlamentarzystów, wygłoszenie takich słów właśnie przez przewodniczącego Parlamentu stawia problem przesiedleń oraz kwestię Centrum przeciwko Wypędzeniom w centrum debaty europejskiej. Pat Cox zareagował na list i na publikację w „Rz" wystaniem zaproszenia do polskich deputowanych. Wczoraj w Brukseli zapewnił ich, że jego słowa zostały źle przetłumaczone na niemiecki, a ta wersja była używana potem przez niemieckie stowarzyszenia wypędzonych. Nie powiedział o bezprawiu, ale o wyrządzeniu krzywdy Cox przekonywał, że kwestia przesiedleń w ogóle nie jest sprawą Parlamentu Europejskiego ani Unii Europejskiej. - To nie jest problem prawny – powiedział dziennikarzom. Polscy parlamentarzyści byli zadowoleni ze spotkania z Coksem. - Wyraźnie stwierdził, że zna historię i że sprawa przesiedleń nie jest żadnym problemem prawnym dla Unii - powiedział Marcin Libicki z PiS. Wcześniej poseł w ostrych słowach wypowiadał się nie tylko na temat spornego zdania, ale całego wystąpienia Irlandczyka. Wczoraj stwierdził, że spotkanie zamyka problem. Na wszelki wypadek jednak posłowie poprosili Coksa o napisanie listu wyjaśniającego. Ma im być przesłany w ciągu najbliższych dni. Słowa Coksa były szczególnie niepokojące w kontekście niemieckiej propozycji stworzenia Centrum przeciwko Wypędzeniom w Berlinie. Nauczony reperkusjami, jakie spowodowała jego jedna niefortunna wypowiedź, wczoraj przewodniczący Parlamentu nie chciał jednak na ten temat dyskutować. - To nie jest sprawa Unii - przekonywał. A posłowie nie naciskali. - To rozumna strategia - uznał Janusz Lewandowski z Platformy Obywatelskiej. Dla przewodniczącego Parlamentu to spotkanie było istotne, bo za kilka dni przyjeżdża z wizytą do Polski, gdzie na pewno jego nieprecyzyjna wypowiedź na temat wypędzonych znalazłaby się w centrum uwagi. A celem wizyty Irlandczyka miał być projekt konstytucji europejskiej, a nie historyczne rozliczenia polsko-niemieckie. Cox powiedział „Rz", że zarówno w Polsce, jak i w Niemczech, dokąd wybiera się później - będzie słuchał opinii polityków na temat przesiedleń.
Rzeczpospolita, 5 września 2003 Parlamentarzyści zaproszeni na spotkanie Przewodniczący Parlamentu Europejskiego zamierza się spotkać z polskimi parlamentarzystami. Chce ich przekonać, że jego słowa o „wielkim bezprawiu" w odniesieniu do powojennego wypędzenia Niemców są efektem niedokładnego tłumaczenia. Po wczorajszej publikacji „Rz" Pat Cox zareagował natychmiast. Zaprosił na najbliższy poniedziałek siedemnastu sygnatariuszy listu, który ujawniliśmy. Przypomnijmy - w czerwcu szef Parlamentu Europejskiego przemówił na Zjeździe Niemców Sudeckich. Występując w imieniu całego PE oświadczył, że powojenne wypędzenie Niemców „było wielkim bezprawiem". „Bądźcie pewni, że cierpienie wypędzonych nie zostało zapomniane podczas dyskusji o przystąpieniu nowych krajów do Unii Europejskiej" - zapewnił delegatów na zjazd Pat Cox. Jego słowa wywołały oburzenie polskich obserwatorów przy Parlamencie Europejskim w Strasburgu, skupionych w jego chadeckiej frakcji - Europejskiej Partii Ludowej (PO, PiS, PSL, Blok Senat 2001). Z inicjatywy PiS powstał list, w którym polscy parlamentarzyści krytykują Coxa za słowa wypowiedziane przez niego do Niemców Sudeckich. - Przewodniczący Pat Cox zaprosił polskich obserwatorów w Parlamencie Europejskim na spotkanie w celu wyjaśnienia sprawy nagranej wypowiedzi na konferencję Niemców Sudeckich w Augsburgu. Jest to kwestia wynikła z niedokładnego tłumaczenia - poinformował Mikołaj Dowgielewicz, doradca szefa PE. - Tu nie chodzi o złe tłumaczenie, bo całe przemówienie Pata Coxa było przepełnione troską o los wypędzonych - uważa Marcin Libicki (PiS). -Oczekujemy od przewodniczącego oświadczenia, że nie popiera roszczeń wypędzonych oraz że uznaje powojenne przesiedlenia za zgodne z prawem - dodaje.
Rzeczpospolita, 28 sierpnia 2003 Nie dla „Centrum Przeciw Wypędzeniom” Marcin Libicki (poseł PiS): Nie powinno powstawać żadne centrum, które będzie stawiać na równym poziomie cierpienia milionów Niemców i cierpienia milionów ich ofiar. Dlatego, gdyż nie można uniknąć fałszywego sposobu myślenia, który Polacy mają, przenosząc swoje doświadczenia pod komunizmem na Niemców pod hitleryzmem. Komunizm był Polakom narzucony z zewnątrz, a Hitler był demokratycznie wybranym przywódcą państwa popieranym do ostatniego dnia wojny. Niech Niemcy założą instytut badawczy cierpień niemieckich. Naukowiec bada fragment po fragmencie i Niemcy mają prawo ten fragment historii zbadać i badają. Przecież jest prawdą, że ileś milionów Niemców było wysiedlonych i ludzie ponosili indywidualne cierpienia. Tak samo instytut w Poznaniu powinien zająć się cierpieniami Polaków. Natomiast nie możemy się godzić na instytucję, która wyraźnie służy nie pogłębianiu wiedzy, lecz propagandzie i indoktrynacji tych najszerszych rzesz. 70 procent w ogóle nie słyszało, że takie centrum ma powstać, i teraz te 70 proc. ma się dowiedzieć z tego centrum, że albo Niemcy byli pokrzywdzeni, albo wszyscy byli równo pokrzywdzeni? Inne jest cierpienie kata, inne ofiary. Niemcy należeli do obozu katów i każdy Niemiec ponosi za to odpowiedzialność, bo w obronie Hitlera do ostatniego dnia walczyli piętnastoletni chłopcy. We wspólnej Europie - mimo suwerenności państwowej - trzeba na każdym kroku uświadamiać Niemcom, że nie mogą u siebie robić czegoś wbrew prawdzie historycznej. Jestem w ogóle przeciwko jakimkolwiek wspomnieniom o cierpieniach niemieckich - upublicznianym i przekazywanym propagandowo do świadomości ogólnej.
Poznań, 7 sierpnia 2003 Nasze cele w Unii Europejskiej Oświadczenie posła Marcina Libickiego z konferencji prasowej w dniu 7 sierpnia br.: Kilka tygodni po referendum akcesyjnym oraz niecały rok przed naszym wstąpieniem do Unii Europejskiej przychodzi smutna refleksja, że Polacy niewiele wiedzą o organizacji, której obywatelami staną się już wkrótce. Po fatalnej merytorycznie rządowej kampanii przedakcesyjnej, a i również po referendum, mamy do czynienia z niemal całkowitym brakiem informacji na temat UE. Chodzi tu zarówno o podstawowe informacje na temat struktur UE, oraz procedur jej działania, jak również podstawowych zadań stojących przed nami w Unii Europejskiej. W związku z tym, postanowiliśmy zorganizować cykl konferencji prasowych dotyczących naszej przyszłości w UE oraz podstawowych informacji o instytucjach europejskich. Po naszym wejściu do UE Polska będzie dysponowała 50 głosami w PE (54 w kadencji 2004-2009), co stawia nas w szóstce państw UE z najsilniejszą reprezentacją w PE. To, w jaki sposób wykorzystamy ten potencjał, zależy tylko od naszych przedstawicieli w PE, a także od każdego z nas, gdyż to my wybierzemy parlamentarzystów europejskich w powszechnych wyborach. Od 30 czerwca br. jestem członkiem delegacji polskich obserwatorów w Parlamencie Europejskim. Jakie będą moje cele w Parlamencie Europejskim? Po pierwsze. Przeciwstawianie się niemieckim tendencjom roszczeniowym, przede wszystkim rewizjonizmowi historycznemu. Coraz częściej słyszymy, niestety nie tylko ze środowisk związanych z populistycznym niemieckim Związkiem Wypędzonych, o tym, że Niemcy byli ofiarami II wojny światowej na równi z Żydami, podczas gdy o Polakach, Cyganach i Rosjanach nie słyszy się w Niemczech nic lub prawie nic. Słyszymy również, że po wojnie Niemcy zostali strasznie skrzywdzeni przez państwo polskie. Tego typu wypowiedzi, nacechowane kompletną ignorancją oraz pozbawione całego kontekstu historycznego są historyczną manipulacją. Jako polscy przedstawiciele w Parlamencie Europejskim mamy nie tylko prawo, ale i obowiązek przeciwko temu protestować. Mamy także obowiązek przypominać o niemieckich zbrodniach XX wieku. Po drugie. Walka o wartości moralne zarówno w projekcie traktatu konstytucyjnego UE, jak i w konkretnych decyzjach organów UE. Uznanie chrześcijańskich fundamentów Europy, obrona życia, także gdy chodzi o eutanazję, sprzeciw wobec legalizacji związków osób tej samej płci oraz wobec badań medycznych na ludzkich embrionach – oto zadania polityków chrześcijańskich w Unii Europejskiej. Pierwszą moją akcją, jako obserwatora w PE było zorganizowanie we współpracy z dr Peterem Liese (CDU/EPP-ED), znanym obrońcą życia w PE, akcji zbierania wśród polskich parlamentarzystów podpisów pod listem protestacyjnym przeciwko finansowaniu z budżetu UE badań medycznych na ludzkich embrionach. List skierowany był do Sekretarza Generalnego Rady Unii Europejskiej Javiera Solany. Po trzecie. Działania na rzecz wolnej gospodarki – obrona przed etatystycznymi zapędami instytucji europejskich. Ogromną wagę będzie miała obrona gospodarczych interesów Polski. Jako poseł z Poznania będę traktował swoją obecność w Parlamencie Europejskim jako ambasadę gospodarczych interesów Wielkopolski. Istotnym problemem, jaki staje przed polską polityką zagraniczną jest obrona postanowień Traktatu Nicejskiego, w szczególności korzystnego dla Polski zapisu o 27 głosach przysługujących Polsce w Radzie Unii Europejskiej. Oczywiście będziemy bronić koncepcji Unii Europejskiej jako związku suwerennych państw – wizja tzw. Europy Ojczyzn.
Głos Wielkopolski, 23 lipca 2003 Europejczycy. Wielkopolscy obserwatorzy w Strasbourgu i Brukseli Wielkopolska ma siedmioosobową reprezentację obserwatorów w Parlamencie Europejskim. (...) – To jest tak samo jak w parlamencie w Warszawie – uważa Marcin Libicki. – Są posłowie aktywni i nieaktywni. Ci drudzy mają mnóstwo czasu, bo muszą uczestniczyć tylko w głosowaniach, ci z pierwszej grupy niewiele mają czasu na cokolwiek poza pracą (...)
Mojmirovce , 21-25 lipca 2003 Młodzi Konserwatyści szkolili się na Słowacji W dniach 21-25 lipca br. działacze współpracującego z PiS stowarzyszenia Młodzi Konserwatyści brali udział w szkoleniu z zakresu organizacji kampanii wyborczych oraz marketingu politycznego, jakie w słowackich Mojmirovcach zorganizował Międzynarodowy Instytut Republikański (IRI, związana z amerykańską Partią Republikańską organizacja pozarządowa). W składzie polskiej delegacji na szkolenie było trzech przedstawicieli Młodych Konserwatystów, w tym reprezentant Poznania - Norbert Napieraj, członek PiS, asystent posła Marcina Libickiego, prezes MK w Wielkopolsce. Oprócz młodych działaczy prawicowych z Polski w szkoleniu udział brali aktywiści młodzieżowi z Czech, Słowacji, Węgier i Słowenii.
Gazeta Wyborcza, 14 lipca 2003 PiS w Wielkopolsce. Gabinet Libickiego Sondaże pokazują, że PO i PiS mają wysokie poparcie. O parlamentarnych liderach obu partii wiemy wiele. Ale kim są, co robią i jak rządzą politycy lokalnych struktur PO i PiS? Gdyby poznański PiS miał kilku Marcinów Libickich, mógłby sam rządzić miastem. Libicki jest jednak tylko jeden, a „jego PiS" to wprawdzie partia aktywna i z potencjałem, ale raczej gabinetowa i miejska (...) Od początku byłe środowisko ZChN skupione wokół posła Marcina Libickiego nadawało ton poznańskiemu PiS. A kiedy Libicki dostał w wyborach ponad 23 tys. głosów, wyrósł na lidera partii. 64-letni Marcin Libicki to już weteran i autorytet poznańskiej prawicy. Kawaler zakonu maltańskiego, z długim doświadczeniem parlamentarnym, postać medialna (...) Niegdyś zdeklarowany przeciwnik integracji europejskiej i projektu konstytucji z czasem przewartościował swoje sądy i stał się umiarkowanym zwolennikiem wejścia Polski do UE. Skupił wokół siebie grono młodych współpracowników. Poznański ZChN zawsze był aktywny i głośny - walczył z pokazem filmu „Ostatnie kuszenie Chrystusa" w kinach, protestował przeciwko aborcji i przywilejom dla mniejszości seksualnych. Ale Libicki ma też bardziej wymierne zasługi - od lat jako członek sejmowej komisji kultury zabiega (skutecznie) o miliony złotych z budżetu państwa na wielkopolskie zabytki. Wybory 2001 r. były dla poznańskiego PiS dużym sukcesem - do Sejmu dostała się również niespodziewanie inna kandydatka PiS lekarka kolejowa Małgorzata Stryjska. Dało to partii szansę otwarcia się na nowe środowiska i drugie biuro wyborcze w mieście. Ubiegłoroczne wybory samorządowe wyniosły dziewięciu radnych PiS do władzy w Poznaniu. Stworzona z Platformą Obywatelską koalicja dała PiS prestiżowe stanowisko przewodniczącego rady (został nim b. rajca ZChN Przemysław Alexandrowicz), ale prezydent Ryszard Grobelny (bezpartyjny, wspierany przez PO) skompletował sobie grono zastępców wyłącznie z polityków związanych z Platformą. Zdaniem obserwatorów PiS celowo zdystansował się od sprawowania władzy wykonawczej, gdyż nie we wszystkim mógłby bez zastrzeżeń wspierać politykę liberalnego prezydenta. Tę taktykę widać też często na sesjach rady miasta - PiS nierzadko wstrzymuje się od głosu nad propozycjami prezydenta i klubu PO bądź nawet głosuje przeciw. Równie specyficzne stosunki łączą radnych PiS i PO w sejmiku. Choć należą do wspólnego klubu PO-PiS, radni PiS często głosują inaczej niż PO. To pokłosie politycznej umowy „proeuropejskiej" zawartej przez mniejszościową koalicję SLD-UP-PSL z PO. Platforma poparła lewicowy zarząd województwa, w zamian przedstawiciel PO został przewodniczącym sejmiku. Umowa miała na celu polityczną izolację 11 radnych LPR i Samoobrony, ale PiS nie przyłożył do niej ręki. Skutkiem porozumienia było jednak również stanowisko szefa komisji budżetowej dla PiS (objął je Zbigniew Czerwiński. prywatnie właściciel firmy wydawniczej). Czerwiński okazał się twardym recenzentem polityki finansowej marszałka Stefana Mikołajczaka (SLD), a opozycji udało się wymusić na zarządzie województwa cięcie wydatków konsumpcyjnych na rzecz zwiększenia inwestycji. Na co dzień poznański PiS jest widoczny - dzięki pomocy stowarzyszenia Młodzi Konserwatyści organizuje w biurze posła Libickiego cykliczne, dobrze przygotowane merytorycznie konferencje prasowe. Nie dają też o sobie zapomnieć PiS-owskie „jastrzębie" w radzie miasta - radny Krzysztof Mączkowski (przeciwnik skandalizujących sztuk w Teatrze Polskim) czy Jacek Tomczak (jego konik to bezpieczeństwo). Poznański PiS to partia z dużym potencjałem (...)
Warszawa, 11 lipca 2003 Sprzeciw wobec badań medycznych na ludzkich embrionach W dniu dzisiejszym z inicjatywy posła Marcina Libickiego trwa w Sejmie akcja wysyłania przez polskich parlamentarzystów listów protestacyjnych do Rady Unii Europejskiej przeciwko finansowaniu z budżetu UE badań medycznych na ludzkich embrionach. Propozycję finansowania przez UE takich badań przyjęła w środę 9 lipca b.r. Komisja Europejska. Ostateczna decyzja należy jednak do Rady Unii Europejskiej. Aby wyrazić jednolity sprzeciw polskiej prawicy i centroprawicy wobec tego typu eksperymentów poseł Marcin Libicki zwrócił się z propozycją przeprowadzenia akcji protestacyjnej do parlamentarzystów z PiS, PO oraz LPR. O dalszym przebiegu akcji będziemy informować na bieżąco.
Strasbourg, 30 czerwca 2003 Marcin Libicki obserwatorem w Parlamencie Europejskim Od 30 czerwca br. poseł Marcin Libicki jest członkiem delegacji obserwatorów Sejmu RP w Parlamencie Europejskim. Pierwsza sesja PE, w której bierze udział Marcin Libicki odbywa się w Strasbourgu w dniach 30 czerwca – 3 lipca 2003.Więcej na temat pracy Parlamentu Europejskiego.
Strasbourg, 23 czerwca 2003 Raport autorstwa Marcina Libickiego na forum Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy Dnia 23 czerwca br. odbyła się w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy w Strasbourgu debata na temat "Rolnictwa i rozszerzenia Unii Europejskiej". Debata odbyła się na podstawie raportu przygotowanego przez wiceprzewodniczącego delegacji polskiej i członka Komisji Rolnictwa, Środowiska i Spraw Regionalnych Rady Europy – posła Marcina Libickiego (Prawo i Sprawiedliwość, European Democrats Group). Specjalnym gościem debaty był Komisarz ds. rolnictwa Unii Europejskiej Franz Fischler. W raporcie Marcin Libicki wskazał na konieczność: - reformy Wspólnej Polityki Rolnej, ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji gospodarczej, społecznej i środowiskowej krajów nowo wstępujących do UE; - zachowania tego charakteru rolnictwa polskiego i niektórych krajów wstępujących, dla którego charakterystyczne są: różnorodność wielkości gospodarstw rolnych oraz zróżnicowana produkcja (bioróżnorodność) - uproszczenia i wprowadzenia bardziej przejrzystych form subwencjonowania rolnictwa. W swoim raporcie Marcin Libicki wskazał również na to, że aczkolwiek polskie społeczeństwo zaakceptowało członkostwo Polski w Unii Europejskiej, warunki dla rolnictwa są uważane za niezadowalające. W debacie wzięło udział kilkunastu mówców z różnych krajów. Najważniejsze były komentarze Komisarza Fischlera, który wskazywał przede wszystkim, że rolnictwo Unii Europejskiej pilnie potrzebuje przejrzystej i konkretnej reformy. Według niego, Wspólna Polityka Rolna (WPR) musi zostać uproszczona, a konkurencyjność rolnictwa wzmocniona, aby w sposób zrównoważony wspierać rozwój na obszarach wiejskich, a więc uwzględniając względy zarówno ekonomiczne, jak i społeczne oraz przyrodnicze. Fischler podkreślił, że sami rolnicy w Unii Europejskiej oczekują jasności co do przyszłości Wspólnej Polityki Rolnej aby lepiej zaplanować gospodarowanie rolne. Szybka reforma WPR pozwoli także wzmocnić pozycję Unii Europejskiej w przyszłych trudnych rozmowach handlowych na forum Światowej Organizacji Handlu w tym roku.
Rzeczpospolita, 17 czerwca 2003 Exlibris. Nasza cywilizacja, nasze państwo. Na długiej osi historii między biegunami tyranii i chaosu wolność w cywilizacji zachodniej zajęła wyjątkowe miejsce. W znacznym stopniu cywilizację tę stworzyła. (...) Kształt przyszłej cywilizacji zależeć będzie od tego, jakie będzie nasze rozumienie wolności, zależeć będzie od tego, co uratujemy z dotychczasowego dorobku i co przekażemy następnym pokoleniom. Te sformułowania Marcina Libickiego w „Przedmowie" do „Cywilizacji u progu trzeciego tysiąclecia" wprowadzają w centrum jej problematyki. Albowiem ta niewielka objętościowo publikacja ma ambitny nie tylko tytuł. Zbiór esejów siedmiu znanych w Polsce autorów, zredagowany przez Libickiego, a opatrzony posłowiem przez Konrada Szymańskiego, podejmuje fundamentalne dla naszej kultury zagadnienia, rozpatrywane w kontekście III RP. Eseje zgrupowane są w pięciu sferach tematycznych: „państwo a prawo", państwo a społeczeństwo", państwo a Kościół", państwo a życie", „państwo a gospodarka". Wojciech Łączkowski w tekście „Są wartości wyższe niż prawo"" pokazuje, jak idea wydawałoby się skompromitowanego przez totalitaryzmy pozytywizmu prawniczego funkcjonuje w naszej rzeczywistości, odrywając prawo od zasad sprawiedliwości. Demaskuje również mit neutralności ideowej państwa: „Tymczasem w wypadku, gdy państwo deklarujące swoją bezstronność odrzuca lub choćby lekceważy zastany, historycznie zakorzeniony ład etyczny, tworzy tym samym nowy system wartości". „Teraz, mimo nowej konstytucji z 1997 roku i wielkich reform administracyjnych, które —jak się wydawało — ostatecznie zdefiniowały ustrój państwowy i administracyjny III RP, siły polityczne, które objęły władzę na jesieni 2001 roku, dość brutalnie próbują odzyskać pełnię kontroli nad całym życiem społecznym i gospodarką w Polsce, nie mówiąc o administracji, którą traktują jak swój, folwark" - pisze Michał Kulesza w eseju „Państwo i społeczeństwo; Polska u progu XXI wieku". O. Maciej Zięba w tekście „Kościół i liberalna demokracja" pokazuje, jak instytucje te - mimo tradycyjnej wrogości - są sobie nawzajem potrzebne, a Jan Winiecki opisuje „Odyseję ekonomii XX wieku", która po licznych przygodach powraca do swoich źródeł.
archiwum wiadomości: 2009 | 2008 | 2007 | 2006 | 2005 | 2004 | 2003 | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
![]() |
marcin@libicki.pl | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||